Siemasz ziomeczku dawnoś my sie nie widzieli A wiem że już nie wrócisz na stare śmieci A ja nie chce już tam wracać do rodzimej ziemi Nic mnie tam nie trzymało i nie trzyma do dzisiaj Jedynym domem jaki mam to jest rodzina brat Przepraszam za to że nie byłem się pożegnać Ale wolę pamiętać ciebie tu inaczej Zawsze miałem inne zdanie co do twoich kumpli Nie mam za złe bo wiem jaka jest miłość do butli I wiem też że bym nie dał rady spojrzeć do trumny Jedyny Bóg wie ile razy byłem blisko I pewnie Ty wiesz czy znowu mnie pochłonie ta miłość Teraz jestem sobą wreszcie czuję że żyje Mówię ja (ja) ale w imieniu wielu istnień Kiedy Ty odchodziłeś ja tu walczyłem A jak odszedłeś chłopaku to zaprzestałem walczyć Można rzec że natura musi się zrównoważyć Minął dopiero rok ja sie zmieniłem z wiekiem Jestem tym samym typem ale lepszym człowiekiem Pożegnałem się z gwintem i teraz spuszczam go w eter bo Gdyby nie to, to by Charon nad styksem dawno zajął się tripem i zaprowadził do ciebie Chociaż oboje mamy teraz tylko echo dni tamtych Mentalnie wciąż jesteśmy braćmi
B! Teraz nie ma ciebie tu chwila życia to zlepek kilku snów B! W tym przypadku nagła śmierć to izolacja od udręczeń ej B! Tak szybko odszedłeś odskocznia od życia wykończyła ci serce B! To nie miało tak być wszystko wokół miało być lżejsze
Szymek, wiedz że ja pamiętam go tylko jako brata I tak trzeba go pamiętać Jako wariata lepszego od tej bandy palantów Nie trzeba szukać winnych
Piszę te wersy jako list do wspomnień I biorę pod uwagę że to tylko w jedną stronę Bo stamtąd raczej nie ma odpowiedzi A wiedz że ciężko było mi uwierzyć B! Nie potrafię dochować pamięci Biwaków i naszych pierwszych dziewczyn Akcji na poddaszu u ciebie w domu chociaż To było przed rokiem 2000 potem to poszło już w niepamięć I teksty ale dam sobie rękę uciąć że do samego końca To było dla nas obu równie ważne Do samego końca byłeś tym wariatem który miał w sobie tą magię Miałeś więcej cierpliwości do Wiktora niż ja A prawda jest taka że to mój rodzony brat Teraz młody nie jest szczylem już I razem wspominamy tamten czas z bólem serca Ale radością dusz Bartek Mam ich tu w bród chodzi o wspomnienia Chociaż ( ?? ) zabiera A wiele dróg już nie wywalczył celu Za dużo głów (?) nadużyło tlenu Chociaż ciebie już tu nie ma twoja cząstka wciąż trwa Wystarczy spojrzeć na twojego brata Widzę w nim ciebie, ciebie ale wtedy jeszcze gdyby eliksiry nie odbijały się echem Nie były lekiem na troski a chore jazdy to były błędy młodości Patent był prosty przychylić i się odbić z wiekiem przyszło Przychylić by zapomnieć że życie jest dziwką Ta suka jak nikt inny potrafi nas omotać Zaczaruje świat przy czym popierdoli w głowach Powykrzywia wokal tak że nie zrozumiesz słowa Życie to jedyna (suczciwa?) którą kochamTeksty umieszczone na naszej stronie są własnością wytwórni, wykonawców, osób mających do nich prawa.